Posty oznaczone jako ‘kulinarnie’

h1

Sushi naocznie.

Styczeń 4, 2010

Boo zmotywowała mnie do napisania tu czegoś i faktycznego powrotu na dobre tak naprawdę nowe śmieci.

Ponieważ u Boo dzisiaj kulinarnie, to i ja zacznę odgrzebywać swoje stare kuchenne wypociny (absolutnie nie sugerując w tym momencie, że boosałatka jest nieświeża (; ).
Dzisiejszy odcinek sponsorowany jest przez ryby, które to bardzo lubię i bardzo rzadko jadam. Dzisiaj wyjadałam samotnego wędzonego łososia z tacki, usprawiedliwiając się tym, że jest baaaardzo zdrowy, z pewnością (;
Dzisiejsze zdjęcia i przepis wprawdzie świeżością nie grzeszą, ale ryba- owszem. Ryba mianowicie jest surowa i jest w postaci sushi.
Zapraszam.

Czego nam trzeba? Zasadniczo, to czego dusza zapragnie. U mnie były to:
- ryż
- wodorosty nori
- sos sojowy
- ocet ryżowy (jasny)
- łosoś surowy
- krewetki
- surimi (pewnie pseudo, bo kosztowały niecałe 2 złote (; )
- avocado
- ogórek
- papryka
- imbir marynowany
- pasta wasabi

Do tego był sushony omlet:
- 2 jajka
- łyżka sosu sojowego
- łyżka mąki
- trochę pieprzu
Roztrzepujemy wszystko razem i smażymy- albo po prostu, jak omlet, albo tak, jak ta pani. Okazuje się, że taki rolowany robi się bardzo łatwo, również przy użyciu pałeczek(; a w rzeczywistości omlet sam się zwija, dlatego też trzeba uważać przy wylewaniu nadmiaru tłuszczu lub jajka z patelni, bo omlet może sam się zrolować do zlewozmywaka…

Sposobów przygotowywania ryżu znaleźć można wiele, co źródło, to inny przepis. Postanowiłam trzymać się przepisu na opakowaniu (no, poza tą ilością, ale jednak pół półkilowego opakowania na 2 osoby takie jak ja to byłoby zdecydowanie za dużo), gdzie nie było mowy o moczeniu i leżeniu przez 4 godziny i ryż był doskonały, nawet prawie się nie przypalił;)
Przygotowałam go więc tak:
mniej więcej 250g ryżu zalałam zimną wodą, przykryłam, postawiłam na gazie. Gdy zaczęło się gotować- zmniejszyłam gaz, by po 10 minutach wyłączyć go całkiem. 15-20minut ma sobie stać nadal pod przykryciem. Przez cały czas gotowania i stania nie podnosimy pokrywki! Po tych 15-20 (więcej chyba też nie zaszkodzi) minutach mieszamy i dolewamy sos:
- 3,5 łyżki octu ryżowego
- pół łyżki sosu sojowego
- do 1,5 łyżki cukru
Mieszamy i studzimy. Ryż gotowy.

Następnie zawijamy. Ryż, w miarę cienko, rozkładamy na nori, kładziemy na niego, co chcemy. Zawijamy przy użyciu matki (bambusowej, nie rodzonej).

Co z tego wyszło?
Głównie masa maki, 3 nigiri, których mistrzem na razie nie zostałam i sobie je odpuściłam i po prostu łosoś, dla którego “zabrakło” ryżu.
Okazało się, że ilość ryżu nazwana na opakowaniu ilością dla dwóch osób to absolutnie wystarczająco, a nawet za dużo na 3 osoby. Napchało się tym 4 wodorosty. Sztuk powstałych po pokrojeniu nie przeliczyłam, ale kilka jeszcze zostało.

Jak smakowało? Smacznie:) I na pewno przyjemność jedzenia jest większa niż w knajpie. Przygotowanie całości zajęło prawie 3 godziny i były to bardzo sympatyczne 3 godziny

Herbata zielona niestety “wyszła” i popijało się herbatą Ahmad, ale też było pysznie:)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.